Pierwszy tydzień diety zawsze był dla mnie najgorszy. Ciągle biłam się z myślami, czy to aby właściwy moment i może jeszcze pozwolę sobie na tę ostatnią czekoladkę, która zalega na dnie szafki… Tym razem było kompletnie inaczej. Rozpoczęcie diety było dla mnie tak naturalne, jakbym całe życie zdrowo się odżywiała. Po raz pierwszy nie miałam nawet snów o ptasim mleczku po pierwszych trzech dniach 😂. Nie wiem czy to zasługa tego, że podjęłam się publicznej walki z kilogramami, czy może mojego kilkutygodniowego nastawiania się na zmiany w odżywianiu i zdawania Wam relacji z postępów.

Nie myślcie sobie, że opisywanie wszystkiego na blogu i gadanie we vlogach o swoich niedoskonałościach przyszło mi z łatwością. O nie, nie 😜. Przygotowywałam się do tego psychicznie od listopada. I powiem Wam szczerze, że podjęcie decyzji o odchudzaniu się i opisywaniu tego w internecie było jednym z moich najlepszych pomysłów. Nawet nie wiecie, jakiego daje to kopa i motywację! Wiem, że są osoby, które czekają na moje efekty i są na etapie poszukiwań właściwej drogi do wymarzonej sylwetki. Są też tacy, którzy liczą po cichu na porażkę, żeby samemu się dowartościować. I to dla tych pierwszych dzisiaj opiszę cały swój tygodniowy jadłospis i uzyskane spadki w obwodach i na wadze.

Potknięcia

Muszę jednak się Wam przyznać, że miałam wyjątkowy zagoniony tydzień i nie jadłam dokładnie takich posiłków, jakie ustalił mi dietetyk. Bardziej patrzyłam na kaloryczność dań w jadłospisie i wybierałam te, które najłatwiej i najszybciej mogłam przygotować. Limit kaloryczny, którym się kieruję to 1600 kcal. Przez dwa dni jadłam tylko 3 z rozpisanych 4 posiłków, ale zwyczajnie nie starczało mi doby na to czwarte danie. Ostatnim moim grzechem było niewielkie urozmaicenie. Jak zauważyłam, że pieczone kartofle mam na kolację 2 czy 3 razy w ciągu tygodnia a w inne dni jakieś danie z ryżem to wolałam przygotowywać ziemniaczki i zajadać je przez 7 dni. Zawsze wygrają u mnie z ryżem 😅. I zamieniłam kurczaka na mintaja przez pierwsze dni. No jakiś taki dziwny wstręt do kurzęciny dostałam, że szok. Więcej grzechów nie pamiętam 😃.

Efekty

Na tę część pewnie czekaliście najbardziej 😊. Nie przedłużając, poniżej przedstawiam Wam zanotowane spadki.

Talia: 90 -> 88 = -2cm

Opona: 115 -> 114 = -1cm

Biodra: 125 -> 122 = -3cm

Udo: 77 -> 75 = -2cm

Waga: -2,2kg

Jak widzicie, całkiem dobre te wyniki jak na zaledwie tydzień odchudzania. Tym bardziej, że ćwiczyłam tylko raz (35min na trampolinie). Od jutra chcę wprowadzić 3 treningi tygodniowo. Nie mogę doczekać się efektów w przyszłą niedzielę, a Wy? 😍

Vlog

Poniżej zamieszczam Wam vlog, na którym opowiadam o tym pierwszym tygodniu zdrowego żywienia z limitem kalorycznym.

https://www.youtube.com/watch?v=1kakEgvH-Us

Jadłospis

Poniedziałek

Śniadanie: płatki ryżowe z mlekiem

40g płatków ryżowych

125ml mleka ryżowo-migdałowego Vitariz

15g migdałów

15g orzechów włoskich

75g melona

75g borówki amerykańskiej mrożonej

Obiad: ryba z ziemniakami i surówką

150g mintaja

300g ziemniaków

20g oliwy z oliwek

200g pomidorów koktajlowych

2 szt. ogórka kiszonego

75g sałaty

20g słonecznika

Kolacja: pieczone ziemniaki i zupa dyniowa

300g pieczonych ziemniaków

250 ml zupy dyniowej (w jadłospisie była pomidorówka, ale stwierdziłam że nic się nie stanie jak podmienię zupę, tym bardziej że ta została w domu po weekendzie)

50 ml mleka kokosowego (do zupy)

Wtorek

Śniadanie: płatki ryżowe z mlekiem

125ml mleka Vitariz

40g płatków ryżowych

30g migdałów

110g melona

40g borówki

Obiad: mintaj z talarkami i surówką

150g mintaja

20g oliwy z oliwek

300g ziemniaków (ja na cwaniaka ugotowałam w poniedziałek więcej i we wtorek odsmażyłam je na suchej patelni z przyprawami, wyszły pyszne talarki)

surówka jak w poniedziałek

Kolacja: to, co znalazłam na szybko 🙂

100g banana

125ml mleka ryżowo-migdałowego

20g migdałów

Środa

Śniadanie: płatki ryżowe z mlekiem

125ml mleka ryżowo-migdałowego

40g płatków ryżowych

30g migdałów

55g banana

100g borówki

Obiad: mintaj z talarkami i surówką

150g mintaja

200g talarków (tak, dalej te pyry z poniedziałku męczyłam 😜)

20g słonecznika

100g surówki (która została z wtorku)

Kolacja: Pieczone ziemniaki

200g pieczonych ziemniaków

250ml soku z marchwi Cymes

4 szt. ogórka kiszonego

Czwartek

Śniadanie: koktajl

125ml mleka Vitariz

55g banana

150g melona

20g migdałów

10g białka czekoladowego wołowego z Bulk Powders (nie mogę laktozy a tylko ich znalazłam z serią Pure)

Lunch: pudding

100ml mleka kokosowego Real Thai

200g melona

20g nasion chia

Obiad: mintaj z ziemniakami i ogórkiem kiszonym

150g mintaja

10g oliwy z oliwek

200g ziemniaków

3 szt. ogórka kiszonego

10g koperek

Kolacja: zupa dyniowa z mlekiem kokosowym (złapałam ją na szybko, byle coś zdrowego zjeść jako czwarty posiłek)

Piątek

Śniadanie: płatki ryżowe z mlekiem

125ml mleka Vitariz

40g płatków ryżowych

150g melona

30g tahini

Lunch: pudding

100ml mleka kokosowego

200g melona

20g nasion chia

Obiad: mintaj z ziemniakami i ogórkiem kiszonym (jak w czwartek)

Kolacja: talarki z ogórkiem kiszonym

200g odsmażonych ziemniaków

10g oliwy z oliwek

3 szt. ogórka kiszonego

Sobota

Śniadanie: płatki ryżowe z mlekiem

125ml mleka Vitariz

40g płatków ryżowych

150g borówki

30g tahini

Lunch: pudding

100 ml mleka kokosowego

100g banana

20g nasion chia

Obiad: makaron ryżowy po chińsku

100g makaronu ryżowego

100g piersi z kurczaka

200g mieszanki warzywnej chińskiej

10g sosu sojowego

100 ml buliony warzywnego

Kolacja: to, co na szybko znalazłam 😜

100g pomidorów koktajlowych

125ml mleka Vitariz

Niedziela

Śniadanie: Makaron ryżowy na mleku (sama wymyśliłam to danie 😂)

125ml mleka Vitariz

40g makaronu ryżowego

30g masła migdałowego

120g pomarańczy

Obiad: makaron ryżowy po chińsku (taki sam jak w piątek, ale tym razem go nie dojadłam, nie miałam już miejsca)

Podwieczorek: pudding

100ml mleka kokosowego

100g banana

20g nasion chia

Kolacja: talarki

300g ziemniaków z niedzielnego obiadu reszty domowników, przesmażone z przyprawami

10g oliwy z oliwek

4 szt. ogórka kiszonego

 

Dodam tylko jeszcze, że piję dziennie 3-3,5 litra wody niegazowanej. Czasem zrobię sobie “herbatę” z suszonych malin. Pamiętajcie też, że dieta ta jest ułożona pode mnie i pod moje nietolerancje pokarmowe (a jest ich sporo!).