Na wstępie chciałabym Was wszystkich przeprosić za brak vloga w tym tygodniu. Niestety wczoraj leżałam z gorączką i nie byłam w stanie niczego dla Was przygotować. Choróbsko zaatakowało nagle, więc nie miałam szans wcześniej napisać wpis i nagrać vlog’a. Dzisiaj podniosła mnie troszkę na duchu paczka od kuriera z nowymi butami 😂. No jakby nowy duch we mnie wstąpił 😜. Dlatego też zdecydowałam się chociaż dodać Wam wpis dotyczący moich efektów po miesiącu odchudzania.

Potknięcia

Ten tydzień zdecydowanie najbardziej w nie obfitował. Miałam nasze kochane, kobiece dni i troszkę nagrzeszyłam. Starałam się jednak ograniczać ilości słodyczy, które same pchały mi się do buzi 😂. W miarę mi się to udało, bo nie przytyłam. Może miał na to wpływ także fakt, że ćwiczyłam trzy razy 😁. Jestem z siebie dumna, bo mogłam się wymówić okresem. Ale tego nie zrobiłam 😃. Za te wszystkie słodkości chciałabym się teraz “ukarać” trzydniowym detoksem. Chyba zacznę go jutro. Trzy dni z samymi warzywami i owocami zdecydowanie przydadzą się mojemu organizmowi. Szczególnie teraz, w chorobie.

Efekty

Efekty tego tygodnia zdecydowanie nie powalają. Jednak patrząc z perspektywy miesiąca to uważam, że są mega duże i mam szczerą nadzieję, że w lutym uda mi się osiągnąć zbliżone rezultaty. Naprawdę trzymam za to kciuki. Pomiary podam Wam z początków odchudzania i z dnia dzisiejszego. Jeżeli chcecie wiedzieć, ile traciłam w poszczególnych tygodniach diety to zapraszam do zapoznania się z poprzednimi wpisami z serii #chudaopona.

Talia 90 -> 85 cm = -5 cm 

Opona 115 -> 112 cm = -3 cm

Biodra 125 -> 120 cm = -5 cm

Udo 77 -> 73 cm = -4 cm

Waga -8 kg w miesiąc!!! ❤️

Dla mnie to mega sukces! Na początku chudłam po 2 kg tygodniowo, teraz niestety coraz mniej. Ale mam nadzieję, że kiedy wyzdrowieję, będę się zdrowo odżywiała i ćwiczyła to ciało będzie się zmieniać. Wiecie przecież, że nie zależy mi na jak najniższej wadze a na dobrym samopoczuciu i zdrowiu ❤️. No, jeszcze chciałabym mieć zdecydowanie chudszą tę oponę 😂. Zauważyliście, że z niej ubyło mi najmniej centymetrów? Tak to właśnie jest, że jak na czymś Ci człowieku zależy to musisz na to ciężko pracować i efekty przychodzą najpóźniej. Myślę, że dzięki temu będę bardziej doceniać zdrową sylwetkę i już nigdy nie wrócę do złych nawyków. Fajnie jest zgrzeszyć raz na jakiś czas. Ale nie codziennie. A ja właśnie do takiego etapu w swoim życiu doszłam w grudniu.

Na koniec chciałabym bardzo podziękować wszystkim dziewczynom, które piszą do mnie w wiadomościach prywatnych na fb, a także w komentarzach na blogu i YouTube. To ciężkie zadanie, którego się podjęłam jest dzięki Wam dużo bardziej znośne ❤️. Zgodnie z Waszymi sugestiami, vlogi i wpisy bedą pojawiały się dalej co tydzień. Musicie mi wybaczyć tylko ten raz, ale niestety mam tego pecha, że te paskudne choróbska zawsze mi się przypałętują na weekend 😕.

A jak tam u Was z postanowieniami noworocznymi? Zaczęliście je już realizować? A może udało Wam się osiągąć któryś z zamierzonych celów? Dajcie koniecznie znać! Ja jeszcze nie jestem niestety nawet w połowie. Ale prę do przodu i się nie poddaję! Zostało 24,6 kg do zrzucenia! ❤️