Lifestyle

Efekty diety po szóstym i siódmym tygodniu odchudzania. Ile schudłam? Projekt #chudaopona

Jeżeli czytaliście poprzedni wpis z tej serii to wiecie, że w piątym tygodniu miałam spore problemy z zatrzymywaniem wody w organizmie. Niestety, w szóstym tygodniu było to samo. Później dostałam nasze kobiece dni i dopiero po nich, czyli w ten weekend, doszłam do normalnych wymiarów mojego ciała. Przez ostatnie dwa tygodnie nie schudłam ani kilograma. W centymetrach też jest bez różnicy. Postanowiłam więc od jutra troszkę zmienić strategię.

Na czym będzie polegała? Otóż na tym, że wstaję codziennie rano i lecę ćwiczyć. Niestety, ze względu na to, że znowu za dużo na siebie wzięłam i pracuję po 12h dziennie, to wieczorem ostatnią rzeczą o której myślę są ćwiczenia. Ledwo robię sobie kolację. Nie mam ochoty na nic oprócz pójścia pod prysznic i do łóżka. Postaram się też wrócić do jedzenia czterech posiłków dziennie, bo trzy zaczynają mi nie wystarczać. Prowadzę ostatnio zbyt intensywne życie.

Zawiadamiam Was też, że Piotrek dołączył do #chudaopona pełną parą i w przeciwieństwie do mnie w te trzy ostatnie tygodnie schudł 6 kg! Jestem z niego mega dumna. Powiem Wam, że nie sądziłam, że ma aż tak silną wolę. A tu proszę… zaraz mnie wyprzedzi z liczbą straconych kilogramów 😜. Absolutnie mi to nie przeszkadza, kibicuję mu całym sercem ❤️.

O reszcie naszych planów posłuchajcie we vlogu 😊. Dzisiaj wreszcie udało nam się nagrać coś nowego.

Co do zatrzymywania wody w moim organizmie to specjalnie wrzucam Wam zdjęcie z ubiegłego weekendu. Byliśmy wtedy ze znajomymi nad morzem i czułam się jak bańka. Dostałam aż drugą brodę 😂.

You Might Also Like

6 komentarzy

  • Reply
    Rudzik
    4 kwietnia 2019 at 10:29

    O rety jak doskonale rozumiem te popołudniowe walki z ćwiczeniami!!! Nienawidzę… mam załączony taki tryb, że po robocie lecę do stajni i tam “odpoczywam”, cokolwiek bym nie robiła. Natomiast jeśli chodzi o ćwiczenia to wyłącznie rano i o ile nie budzi mnie masakrycznie burczący brzuch, bo tak: z pełnym biegać nie daję rady bo mi się treść podnosi (FUJ!), a znowu na totalnym głodzie nie ma motywacji. Konsensus? Syta kolacja, która trzyma do rana hahahaha :D. Ale jak zaśpię… no to przepadłam… bo nie ma chwili już na “wzięcie się za siebie”. Także no… rano… tylko rano :D. Pozdrawiam trzymam kciuki!

    • Reply
      piechnie.pl
      5 kwietnia 2019 at 08:00

      U mnie z tym ćwiczeniem rano w tym tygodniu wyszło tak, że ćwiczę o 21 😂 Wcześniej walczę ze dwie godziny ze swoim lenistwem 😂 No właśnie ja rano jestem zdecydowanie zbyt głodna i myślę tylko o śniadaniu 😅 a z pełnym brzuchem nie widzi mi się później ćwiczyć… i tu dochodzimy do punktu wyjścia 😂 Oj tak, w stajni to nawet człowiek jak sprząta to odpoczywa… Mnie relaksuje sam zapach koni 😍 Również pozdrawiam ❤️ A kciuki się przydadzą, bo idzie mi jak po gruzie ostatnio…

      • Reply
        Rudzik
        8 kwietnia 2019 at 07:16

        Kochana, cóż poradzić… czasami mam wrażenie, że to trochę jak z weną twórczą…każdy początkujący pisarz na nią czeka jak nagłe objawienie, tymczasem to okropny mit :P. Najważniejsze to zorganizowanie, samodyscyplina, a owa “wena” przychodzi w momencie kiedy już tak się w coś wciągniemy, że nie wyobrażamy sobie bez tego dnia :). Tak miałam z bieganiem. Kiedy z powodu zmiany pracy musiałam zaprzestać (a przynajmniej tak mi się wydawało że tego nie pogodzę), to o stałej porze mnie aż skręcało z nadmiaru energii. No ale do leniucha można się szybciej przyzwyczaić :P. Teraz próbuję wrócić, nawet nie tyle do tempa, jakie udało mi się przez dwa lata wtedy osiągnąć, co chociaż do regularności…We will see 😀 😀 😀

        • Reply
          piechnie.pl
          8 kwietnia 2019 at 11:48

          Masz zupełną rację. Ja wdrażam się w ćwiczenia powoli. Staram się coś robić przynajmniej te 3 razy w tygodniu. Demotywują mnie jednak efekty. Od trzech tygodni mam kompletny zastój. Zarówno na wadze, jak i w centymetrach. Będę chyba musiała iść do dietetyka z prawdziwego zdarzenia. Zazdroszczę zapału do biegania 😁 Ja nigdy nie dawałam rady wytrwać przy tej aktywności 😅

          • Rudzik
            9 kwietnia 2019 at 16:53

            Kiedyś odbył się konkurs na facebook, bodajże na profilu vegan run którejś tam edycji, żeby być wziętym pod uwagę trzeba było wstawić swoje foto z biegu i napisać dlaczego kocha się bieganie… co zrobiłam? wstawiłam fotę na której znalazłam siebie z biegu, napisałam że nie kocham biegać (w dużym skrócie), i wygrałam xD xD xD…. także ten no… “nie polubię Cię jak powiedzieć prościej…” itd, ale wiem że mi to dobrze robi dlatego się znęcam sama nad sobą 😀

          • piechnie.pl
            15 kwietnia 2019 at 16:36

            Hahahahaha mistrzyni 😂😂😂 Ja biegać szczerze nienawidzę, ale pewnie w dużej mierze przez to, że w podstawówce miałam małpę od wf-u, która ciągle się nad nami właśnie tym bieganiem znęcała… Mój mózg chyba kojarzy je z jakąś karą i jednymi z najgorszych chwil dzieciństwa. Dlatego teraz wolę sobie poskakać na trampolinie, z nią nie mam żadnych skojarzeń 😍😁

    Leave a Reply