Apple… tej firmy nie trzeba raczej nikomu na świecie przedstawiać. Ja jeszcze do połowy zeszłego roku byłam jej przeciwniczką. Miałam pewność, że ludzie chwalą ten sprzęt tylko dlatego, że mają poczucie iż mega drogie rzeczy = dobre rzeczy. W kwestii komputerów należałam do team Toshiba (czemu opuściliście nasz kraj? 😭), natomiast w kwestii telefonów należałam do team Samsung. Byłam pewna, że lepiej to już być nie może. Ahh, jak to wszystko się pozmieniało w kilka miesięcy 😁. Od listopada mam MacBook’a Pro, o którym możecie przeczytać tutaj. A od grudnia jestem też zadowolonym posiadaczem iPhone Xs.

Kilka słów o Samsungu…

Od przynajmniej 5 lat nie widziałam poza nim świata. Broniłam tej marki rękami i nogami w starciu z posiadaczami Apple. Byłam przekonana, że iPhone nie jest wart swojej ceny, bo przecież ma wszystko to samo co Samsung, no nie? Mój S5 służył mi wiernie kilka lat, był moim bardzo dobrym przyjacielem. Kiedy przyszła pora na zmianę, tylko przez chwilę rozważałam kandydaturę iPhone. Po obejrzeniu wielu porównań na YouTube, zdecydowałam się na Samsunga S8. Był to jeden z moich najgorszych technologicznych wyborów. Ten telefon był jednym wielkim zawodem. Po tygodniu użytkowania wiedziałam już, że dłużej niż rok to ja z nim nie wytrzymam.

Nie zrozumcie mnie źle – to jest dobry telefon do dzwonienia, pisania wiadomości, portali społecznościowych, itp. Jeżeli natomiast chodzi o to co dla blogera najważniejsze, czyli oczywiście aparat, to zawodzi na całej linii. Drogi Samsungu, czemu wprowadziłeś w swoich telefonach pseudo tryb portretowy, który jest tak niedopracowany, że aż w oczy razi? Po co, po co, po co, po co? Tylko dlatego, żeby stwierdzić “my też mamy opcję rozmytego tła”? Wasz model S8 i S9 (bo oczywiście, poleciałam do sklepu sprawdzić czy to naprawili w kolejnym modelu) są do bani! Krawędzie ostrości biją w oczy. Do tego stabilizacja też pozostawia wiele do życzenia. Z przykrością stwierdziłam, że nie odbiega zbytnio jakością od S5.

Tak więc, moi drodzy, jeżeli chcecie kupić Samsunga ze względu na aparat to zdecydowanie doradzam Wam kupno nawet starszych modeli iPhone, jak 7 Plus czy 8 Plus. Tam tryb portretowy działa perfekcyjnie. Zdjęcia chociaż przypominają te robione przez lustrzankę. Natomiast Samsung… ssie. Tak kolokwialnie i krótko mówiąc 😉. Jeżeli nie wierzycie, to nie popełnijcie mojego błędu i idźcie najpierw do jakiegoś elektronicznego supermarketu. Koniecznie z osobą towarzyszącą. I zróbcie jej zdjęcie. Wtedy zrozumiecie o co mi chodzi 😊. A jak Wam się nie chce, to spójrzcie na zdjęcie Piotrka robione S8. Widzicie te wszystkie krawędzie otaczające postać?

A tutaj “super ekstra” stabilizacja

iPhone Xs

Od kiedy zdecydowałam, że blog będzie moim sposobem na życie wiedziałam, że przede wszystkim muszę zainwestować w sprzęt, na którym będzie mi się chciało pracować. Taki, który będzie mi tę pracę ułatwiał. Po nieprzyjemnej rocznej przygodzie z Samsungiem S8, przekopałam cały internet w poszukiwaniu telefonu spełniającego moje wysokie wymagania. Z początku chciałam kupić model X, ale kiedy dowiedziałam się, że w Xs jest opcja regulacji rozmycia tła to ten pierwszy przestał dla mnie istnieć. Zastanawiałam się też nad modelem Xs Max, jednak nie ma on żadnych dodatkowych funkcji a jego rozmiar mi zwyczajnie “nie leżał”.

Kiedy wracałam ze sklepu z lżejszym o 4200 zł portfelem, byłam dalej pełna obaw. Czy spełni moje wymagania? Czy aparat będzie zgodny z moimi wyobrażeniami? Czy za tydzień będę Piotrkowi płakać i smarkać w ramię, że wydałam tyle kasy na kolejny szmelc a mogłam dołożyć i kupić pełnoklatkową lustrzankę? Byłam tak bardzo przerażona, że moje obawy ustąpiły dopiero po tygodniu. Kiedy już sprawdziłam go na wszystkie znane mi sposoby.

Mega delikatny telefon?

Obawiałam się kruchości iPhone, o której dużo się nasłuchałam. Jestem pierdołą, czasami stoję w sklepie i tak się zamyślę, że upuszczam wszystko co trzymam w ręce… Oczywiście kupiłam etui i ochronną szybę, ale nie oszukujmy się. Jeżeli telefon jest kruchy to po upadku z ponad metra i tak nie ma szans. Wiadomo też jak jest na początku, telefon traktujemy jak jajko. Gorzej, jak człowiek się przyzwyczai. Wtedy już tak bardzo na niego nie uważamy, no i się zaczyna. Mojego iPhone upuściłam 2 razy. Z czego raz upadł centralnie na ekran. Zanim go podniosłam to już zaczęłam ryczeć 😂. A tam… trochę odkruszone szkło hartowane i ryska. Ekran cały. Tylne szkło też. Tak więc jednak taki delikatny to on nie jest 😁.

iOS vs. Android

Kolejny też raz (tak samo było przy wymianie laptopa na MacBook’a), okazało się że jestem albo technologicznym geniuszem albo ludzie zwyczajnie sieją bajki. Chodzi mi oczywiście o posługiwanie się systemem iOS. Jasne, że jest on inny od Androida. Nie potrafię stwierdzić, czy lepszy czy gorszy. Wiem tylko, że przy 2000 zdjęć nic się nie zawiesza a w Samsungu nigdy nie dobiłam do liczby większej niż 1600 (oba mają pamięć 64GB). Działa bardzo szybko, nie muli się. Obsługuję go od początku intuicyjnie. Nie szukałam żadnych instrukcji w internecie. I jakoś sobie radzę, myślę nawet że całkiem nieźle mi to wychodzi 😊. Ogarnęłam większość funkcji w tydzień. Reszta nie jest mi aż tak potrzebna.

Bateria

Przy moim użytkowaniu (😁 ciągły pobyt w internecie, aparat, media społecznościowe) bateria w Samsungu wytrzymywała maksymalnie jeden dzień. W iPhone Xs wytrzymuje półtora dnia a nawet dwa, kiedy przystopuję z oglądaniem YT 😅. Myślę, że to super wynik. Nie mam tego problemu, że na wieczór muszę podłączyć telefon pod ładowarkę. Mogę spokojnie zrobić to następnego dnia i w godzinę (!) mam telefon gotowy do użytku na cały kolejny dzień. Bajka.

Aparat

Tej funkcji obawiałam się najbardziej. Chyba przeżyłam jakąś traumę przy S8 😂. Dlatego nie podniecałam się od razu jakością zdjęć. Przyszło mi to dopiero z czasem, kiedy wreszcie zrozumiałam, że ten telefon nie odwala fuszerki. Jeżeli robię zdjęcie w trybie portretowym, to jest dokładnie tak jak chcę – pierwszy plan jest wyraźny a drugi rozmyty. Nie ma problemu z krawędziami. Stabilizacja obrazu też jest genialna. Nie muszę już trzymać telefonu dwoma rękami czy podpierać się o jakąś powierzchnię (trzęsą mi się często ręce). Ostre zdjęcie robię bez wysiłku.

Ale te rzeczy już pewnie wiecie. Uświadomię Wam jednak, że dopiero dzięki mojemu ajfonowi 😜 zrozumiałam, dlaczego w takich urządzeniach montuje się lampę błyskową. Okazuje się, że telefon może robić naprawdę przyzwoite zdjęcia wieczorem czy nocą. Jeżeli tło jest białe, to po użyciu lampy będzie też białe a nie żółte. I nie ma problemu, że w pokoju świeci żółte, sztuczne światło. Zdjęcie jest piękne. Co do fotografowania ludzi z lampą błyskową, tego raczej nie polecam. Błysk odbija się od oczu i mamy kaszanę. Chyba, że spojrzycie w dół, albo te oczy zamkniecie. Wtedy będzie ok.

Przyznam się Wam, że lustrzanki obecnie używam tylko do nagrywania vlogów i ewentualnie zdjęć w plenerze, jeżeli chce mi się ją tachać. Obydwoje z Piotrkiem zgodnie stwierdziliśmy, że dzięki iPhone Xs mamy dużo łatwiej z robieniem zdjęć na bloga. Mini-lustrzanka jest z nami cały czas. Nie trzeba nosić ciężkiej torby z trzema obiektywami. Od początku grudnia używałam zdjęć z telefonu w prawie każdym wpisie, za wyjątkiem modowych.

Podsumowanie

Nie będę Was oszukiwać, 4200 zł to dla mnie duża kwota. Auto mojego męża jest tyle warte 😂. Jeszcze rok temu bym nawet nie pomyślała, że wydam taką kasę na telefon. Minął ponad miesiąc od kiedy go mam i dalej głowię się, czemu jeszcze sobie nie wyrzucam, że zainwestowałam tyle kasy w sprzęt.  Wiecie dlaczego? Ja już wiem. Bo był tych pieniędzy wart. W połączeniu z MacBook’iem są wszystkim, czego potrzebuję do prowadzenia bloga. Aparat spełnił moje oczekiwania a uwierzcie, że jestem strasznie upierdliwa i wymagająca w tej kwestii. Dodam jeszcze, że trzymając iPhone w ręku czuje się jakość tego sprzętu. To nie jest tani plastik. Połączenie szkła i metalu jest tak cudowne w dotyku, że aż nie chce się go chować w etui.

Jestem pewna, że już nie wrócę do Samsunga. Model S8 zniszczył całą moją miłość i zaufanie do tej marki. Oddałam go mamie. Dla niej jest super, bo wygląda fajnie i da się z niego dzwonić. Jest elegancki i zdecydowanie pasuje kobiecie. Ja jednak pozostanę przez najbliższe lata przy Apple. Wiem już, że ta marka nie jest tylko kaprysem modnych bogaczy. Płaci się za jakość. I brak zawodu. A akurat dobrej jakości sprzęt jest czymś, na czym z Piotrkiem nie zamierzamy oszczędzać. Następna w kolejce czeka pełnoklatkowa lustrzanka 😍. I ten samochód zdałoby się w końcu wymienić… 😂.

A jak tam wygląda Wasza przygoda z telefonami? Zawiedliście się na którymś tak bardzo jak ja? Jeżeli macie pytania odnośnie iPhone to służę pomocą ❤️!

PS. Dla niewtajemniczonych – mój mąż tak kocha swojego Golfa IV, że nie chce go za żadne skarby świata sprzedać i wymienić na coś nowszego (i bezpieczniejszego!) pomimo moich ciągłych nalegań. Tak, wiem Pio, że to czytasz. I wiem też, że nawet jak kolejny raz Ci silnik wypadnie to go naprawisz i będziesz jak Niemiec pod kocem trzymał 😂. Ale nie zaszkodziło i tu spróbować Cię namówić 😜.

PPS. Ciepły odcień i ziarno na niektórych zdjęciach to efekt nakładanego przeze mnie presetu.